25 lutego 2016

Tort czekoladowo - pomarańczowy w oponie z lukru plastycznego



Tort na specjalne zamówienie dla dwojga samochodziarzy od Hondy i Alfa Romeo - i z konkretnym bieżnikiem Toyo  R888. Środek stanowi bardzo dobry tort czekoladowo - pomarańczowy z jedną warstwą biszkoptu migdałowego. Tą warstwę migdałową można pominąć, bo w ogóle nie jest w tym torcie wyczuwalna. Krem czekoladowy połączony jest z orange curd - wyjątkowy smak pomarańczowej czekolady i doskonała konsystencja - nie spotkałam się dotychczas z takim połączeniem. Polecam niekoniecznie w takiej szacie graficznej. Dla osób, które będą robiły lukier plastyczny z czarnym barwnikiem, chciałabym podkreślić, że idzie go bardzo dużo.

SKŁADNIKI:

Biszkopt: tortownica 26 cm
8 jaj - rozdzielić
szczypta soli
kilka kropel soku z cytryny
1 szklanki cukru
1 i 1/2 szklanki mąki

Biszkopt migdałowy:
200 ml białek białek
szczypta soli
125 g drobnego cukru
nasiona z 1/2 laski wanilii
2 łyżki soku z cytryny
3 łyżki startych na tarce biszkoptów
125 g mielonych migdałów

Orange curd:
3 duże jaja
4 duże żółtka
300 g cukru
150 g masła - miękkie
200 ml soku z pomarańczy
3 łyżki otartej żółtej warstwy skórki z pomarańczy
75 ml (5 łyżek) soku z cytryny

Dżem pomarańczowy*
ok. 200 ml. dżemu pomarańczowego
3 pomarańcze - wyfiletować
3 łyżki brązowego cukru

Krem czekoladowy:
200 orange curdu
50 g gorzkiej czekolady
70 g gorzkiej czekolady

Krem pomarańczowy:
100 ml soku pomarańczowego
3 łyżeczki żelatyny
450 ml orange curd

Poncz:
na każdy krążek ok. 100 ml ponczu
50 ml spirytusu
350 ml soku ugotowanego z 1 łyżką cukru

Ganache czekoladowy do obłożenia pod lukier**:
3 gorzkie czekolady 70 %
1 mleczna czekolada
200 g śmietany kremówki

Ponadto:
200 g masy marcepanowej
lukier plastyczny z 1 i 1/2 kg cukru pudru***
czarny barwnik spożywczy**** - bardzo dużo
srebrny spray spożywczy
odrobina barwnika czerwonego, zielonego i niebieskiego*****

PLAN PRACY:
  • Czas robienia tortu rozkładam na 3 dni;
  1. Upiec biszkopt i biszkopt migdałowy. Zrobić orange curd. 
  2. Przygotować poncz. Rozpuścić czekoladę na ganache. Przełożyć tort, nasączając i robiąc na bieżąco masy - dobrze jest w trakcie składania ścisnąć obręczą. Zostawić w chłodzie do zastygnięcia mas. Potem tort wstawić do temperatury pokojowej - tort przed obłożeniem ganache czekoladowym nie może być za zimny - trudniej jest wyrównać czekoladę, bo od razu zastyga. Zdjąć obręcz, obłożyć cały tort dokładnie ganache czekoladowym - zostawić jego trochę do wyrównania ewentualnych nierówności po zastygnięciu, albo do posmarowania cienką warstwą w celu przyklejenia do niego lukru plastycznego.
  3. Zrobić lukier plastyczny, dekoracje - obłożyć lukrami i udekorować tort.
PRZYGOTOWANIE:

Orange curd
  • Przygotować kąpiel wodną. 
  • Otrzeć skórkę z pomarańczy i wycisnąć sok,
  • Do miski wbić jaja i żółtka, dodać cukier - roztrzepać, najlepiej trzepaczką rózgową. Postawić nad wrzącą wodą - nie przerywając mieszania dodać skórkę, sok i masło.
  • Podgrzewać ciągle mieszając, aż do wyraźnego zgęstnienia kremu (można sprawdzić temperaturę termometrem cukierniczym -gęstnieje w temperaturze ok 80º C).
Biszkopt - upiec wg przepisu na moim blogu w oddzielnym poście: Biszkopt bez środków spulchniających.
Biszkopt migdałowy: białka ubić ze szczyptą soli - na sztywno, dodając pod koniec cukier. Ubić długo, aż do rozpuszczenia cukru. Dodać sok z cytryny, nasiona wanilii, biszkopty i migdały - delikatnie  wymieszać. - wyłożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia - tylko spód. Piec ok. 50 min. w temp. 160º C 
Ganache czekoladowy: zagotować śmietankę, zalać od razu posiekaną czekoladę. Odstawić na moment do rozpuszczenia. Zamieszać, można podgrzać chwilę nad parą wodną albo w mikrofali - nie dopuszczając do zbyt mocnego podgrzewania - tylko do rozpuszczenia czekolady. Zostawić do lekkiego przestudzenia
Krem czekoladowy: Podgrzać niezbyt mocno nad parą wodną 200 ml orange curd. Zdjąć znad pary - dodać do niego posiekaną czekoladę, mieszać do rozpuszczenia  czekolady i dokładnego połączenia.
Krem pomarańczowy: 100 ml soku pomarańczowego - zagotować - dodać 3 łyżeczki żelatyny - zamieszać do rozpuszczenia, połączyć z 450 ml orange curd - zamieszać. Przykryć folią spożywczą, zostawić do lekkiego przestudzenia.

WYKONANIE:

  1. Biszkopt przekroić na trzy krążki + jeden migdałowy - mamy cztery krążki biszkoptowe. 
  2. Pierwszy krążek: skropić ponczem, rozsmarować dżem pomarańczowy. Drugi - skropić ponczem, rozsmarować krem czekoladowy.  Trzeci blat migdałowy (na zdjęciu prawie niewidoczny, stopił się z masami) skropić, posmarować kremem pomarańczowym. Na wierzch położyć czwarty blat.  (Na zdjęciu posmarowany kremem pomarańczowym i ułożony cienki rant z biszkoptu - ale to usunęłam - bo źle byłoby wyrównać tort.) Cały tort zostawić do stężenia - najlepiej spiąć obręczą.
  3. Po stężeniu tortu obłożyć ganache czekoladowym - wyrównać kilkakrotnie zbierając i dokładając czekolady na wszelkie nierówności. Najlepiej zostawić trochę tej czekolady, żeby wyrównać jeszcze po zastygnięciu.
WYKOŃCZENIE:
  • Jeśli nie mamy gotowego to zrobić lukier plastyczny - wg przepisu na moim blogu. Zmieszać z barwnikiem część lukru plastycznego - dla uzyskania szarego koloru (potem na tej bazie, dodając barwnika robi się czarny na oponę. Rozwałkować szary lukier. Tort posmarować dokładnie ciepłą wodą, żeby rozmiękła czekolada - to spowoduje, że lukier plastyczny przyklei się do niej. Ułożyć lukier, Przyklejając do wierzchu i schodząc coraz niżej dociskać i wyrównywać lukrową warstwę. Obciąć nadmiar. 
  • Z marcepanu zrobić wałek - lekko spłaszczyć i ułożyć na lukrze. Wygładzić brzeg i nadać trochę zaokrąglony kształt z brzegu. 
  • Logo Hondy i Alfy - wydrukować szablony. Przenieść na folię, znacznikiem, albo igłą zaznaczać potrzebne kontury na lukrze. Z marcepanu wyciąć znak Hondy - rant tego znaku jest zrobiony z lukru i pod spodem podklejony jest czarnym lukrem. Wszystkie elementy lukru sklejać wodą.
  • Wyrobić resztę lukru z barwnikiem - na oponę - rozwałkować najpierw cienki pasek na przykrycie wałka z marcepanu, potem gruby płat - zmierzyć odciąć potrzebną wysokość, posmarować dokładnie wodą dookoła tort i przykleić. Odcisnąć wzór bieżnika. Ja miałam ułatwione zadanie - miałam wygięte z grubego drutu taki element (na zdjęciu obok toru). ale można czymś innym.
* Miałam ok 200 ml dżemu pomarańczowego dodałam do tego pomarańcze usmażone w karmelu. : 3 łyżki brązowego cukru rozsypać na patelni - skarmelizować - włożyć trzy odfiletowane pomarańcze, przesmażyć do odparowania soku,  połączyć z ok. 1 szklanki dżemu pomarańczowego.
** Można zamiast czekoladowym ganache obłożyć masą maślaną (przepis jest przy lukrze plastycznym na moim blogu) - chodzi o wyrównanie wszelkich nierówności pod lukier, ale również zamknięcie wilgoci. Masa musi zatkać każdą dziurkę.
*** Obkładałam podwójnie lukrem plastycznym - jedną warstwę szarą, położoną na ganache czekoladowym, można pominąć, zrobić tylko szary krążek na wierzchu. Tym samym zmniejszyć ilość lukru do 1 kg.
****Poszło mi na prawdę bardzo dużo, bo chciałam uzyskać głęboką czerń i trochę poszło na szarą warstwę. Robiłam z barwnika w żelu Wilton ok. 2,5 opakowania po 28,3 g
*****Miałam zestaw kolorowych barwników ze sklepu spożywczego - nigdy ich wcześniej nie używałam. Lukier po rozrobieniu z nim stał się rzadki i musiałam  go wyrzucić - te barwniki nie nadają się do lukru plastycznego, przynajmniej jeśli chcemy otrzymać nasycony kolor.

SMACZNEGO!




































Biszkopt bez środków spulchniających


Pierwszy biszkopt, jaki jest na moim blogu - jest niezawodny, ale z dodatkiem octu i proszku do pieczenia. Ten też nigdy mnie nie zawiódł, jest bardzo prosty - zawsze puszysty i udany. Najważniejsze jest to, że białka muszą być ubite na bardzo sztywno i najlepiej jeśli użyjemy do niego miałkiego cukru*. Potem łączymy z mąką - zawsze przesiewam partiami bezpośrednio na białka i mieszam silikonową łopatką zgarniając masę od boków do środka. Proporcje składników nieco zmieniam, w zależności od tego, czy chcę delikatniejszy, czy bardziej zwarty.**

SKŁADNIKI: tortownica 26 cm

8 jaj - rozdzielić
szczypta soli
kilka kropel soku z cytryny
1 szklanki cukru
1 i 1/2 szklanka mąki

WYKONANIE:
  1. Piekarnik nagrzany do temp. 180º C, tylko dno formy wyłożone papierem do pieczenia. Wygodne jest używanie obręczy do pieczenia.
  2. Spienić białka, dodać sól i sok z cytryny - ubić prawie na sztywno***, zacząć dodawać po trochu cukier - ubić na sztywno, aż cukier się rozpuści i masa będzie lśniąca. 
  3. Na najwolniejszych obrotach miksera, albo mieszając delikatnie łopatką połączyć z żółtkami - dodając po jednym, aż do uzyskania jednolitej masy. 
  4. Następnie połączyć z mąką - stopniowo przesiewać przez sito - bezpośrednio na masę jajeczną - każdorazowo delikatnie mieszając łopatką. Wylać do tortownicy, wyrównać powierzchnię.
  5. Piec 50 - 60 minut - do suchego patyczka. Po wyjęciu nie oddzielając od obręczy odwrócić biszkopt do góry dnem na ruszt i tak zostawić do wystygnięcia.
*W polskich sklepach jest nazwany jako: cukier drobny - jest drobniejszy niż cukier kryształ, ale nie jest pudrem, jest jak  piasek. Białka z jego użyciem są bardziej stabilne, bo ten cukier doskonale się rozpuszcza. 
** Generalnie trzymam się takiej ogólnej zasady: na 4 jaja maksymalnie 1 szklanka mąki i 1 szklanka cukru - te ilości najczęściej zmniejszam - nie ma to wpływu na jakość biszkoptu, ale czym mniej mąki i cukru, tym bardziej delikatny. 
***Cukier zaczynam dodawać, jak mieszadła do ubijania zostawiają ślady na całej powierzchni białek - zawsze ubijam ręcznym mikserem, kiedyś trzepaczką.

SMACZNEGO!




22 lutego 2016

Strogonow i o wołowinie słów kilka


Kto nie zna strogonowa? Jest to bardzo pożywne i aromatyczne danie - bo zupa to trochę za mało powiedziane. Nie często przyrządzam wołowinę - jeśli to najczęściej przygotowując dania klasyczne, jako dodatek do mielonego i  do wyrobu domowej kiełbasy ew. rosołowe na wywar. 
Pisząc tego posta zainteresowałam się trochę tematem wołowiny. Dlaczego jeśli kupimy tańszą wołowinę, nie do końca jesteśmy zadowoleni z efektu naszych wyczynów kulinarnych i co się dowiedziałam? Otóż w Polsce rzadko hoduje się mięsne rasy bydła, z tego względu nie dorównuje ona jakością producentom z krajów, gdzie jest większa tradycja spożycia wołowiny. W Polsce czasami można kupić wołowinę typowych ras mięsnych pochodzącą z Argentyny czy z Ameryki - takie mięso nie staje się twarde podczas duszenia. 
Najlepsze kawałki wołowiny - polędwica i rumsztyk są drogie. Niektóre tańsze kawałki wołowiny mają więcej smaku niż powyższe. Np. we francuskich restauracjach od dawna królują trzy rodzaje mięsa wołowego na steki: 
  1. Stek hanger (onglet) - mięso wycięte z dolnej części łopatki, które najsmaczniejsze jest po zamarynowaniu w winie, czy occie winnym, które zmiękczają mięso. 
  2. Stek bavette - wycinany jest z łaty wołowej.
  3. Stek flat iron - mięsień wycięty z górnej części łopatki - najbliższy jakością  najdroższym. Jakość zawdzięcza tłuszczowi osadzonym między włóknami.
SKŁADNIKI:

800 g wołowiny dobrego gatunku - udziec, ligawa, (ja dałam łopatkę)
olej, masło do smażenia - może być smalec
2 duże cebule
500 g pieczarek
1 czerwona papryka
3 kiszone ogórki
100 g koncentratu pomidorowego
2 łyżki musztardy sarepskiej

2 liście laurowe
4-5 ziaren ziela angielskiego
sól
pieprz

2 łyżki mielonej papryki
1/2 łyżeczki chilli w proszku
3 łyżki mąki
woda lub wywar warzywny
1/2 szklanki śmietany

PRZYGOTOWANIE:
  • Wołowinę opłukać, oczyścić z błon, osuszyć papierowym ręcznikiem - pokroić  w ok. 1 cm. plastry,  potem  5 cm. paski.
  • Pieczarki - same kapelusze pokroić na 4 - 6 części. 
  • Cebule pokroić w cienkie piórka.
WYKONANIE:
  1. Na dużej patelni rozgrzać olej - na dużym płomieniu wrzucać mięso partiami, dodać masło i smażyć mieszając - starać się nie dopuścić do puszczenia soków z mięsa.
  2. Gdy mięso się zrumieni - dodać cebulę, smażyć do zeszklenia, następnie pieczarki - smażyć jeszcze ok 10 min. 
  3. Dodać liście, ziele, musztardę i koncentrat - dusić pod przykryciem, podlewając wodą do miękkości.
  4. Pokroić w kostkę paprykę i ogórki - dodać pod koniec duszenia mięsa.
  5. Na końcu dodać odpowiednią ilość wody lub wywaru - do uzyskania odpowiedniej gęstości. Doprawić solą, pieprzem, papryką słodką i ostrą. Mąkę zmieszać z ok. 3/4 szklanki wody - wlać do mięsa. Śmietanę zahartować gorącym płynem i połączyć z mięsem.
SMACZNEGO!


Źródło: Wikipedia; BBC "goodfood" 2/20015 str. 125.

Sałatka z zaparzanej czerwonej kapusty - najprostsza
























Propagujmy uprawiane w Polsce warzywa - kapusta to jedno z najzdrowszych warzyw - skarbnica witamin i minerałów, ma silne działanie przeciwnowotworowe, na dodatek ma bardzo mało kalorii 40 kcal/100 g. Zimą na sałatki obiadowe staram się wykorzystywać właśnie takie warzywa jak: kapusty, marchew i buraki - najbardziej wartościowe o tej porze roku - nie kupuję sałat, ogórków czy pomidorów. I nie przepadam też za przetworami w wekach. Tą sałatkę bardzo lubię, tak przygotowywała ją moja mama - robi się ją szybko - posiekaną wrzucam na chwilę do garnka z odrobiną wrzątku na dnie - podgrzewam tylko do zmiękczenia, od razu po odcedzeniu wykładam na posiekaną cebulę. Cebula mięknie pod wpływem ciepła z kapusty. Można ją podać jeszcze ciepłą, ale też bardzo dobra jest na zimno - nawet na drugi dzień. 

SKŁADNIKI:

1/2 główki czerwonej kapusty
1 cebula
sól, pieprz, cukier
1 - 2 łyżki soku z cytryny
natka z pietruszki - opcjonalnie
czarny sezam - opcjonalnie
jogurt grecki albo śmietana - można zastąpić oliwką

PRZYGOTOWANIE:
  • Poszatkować kapustę.
  • Cebulę posiekać, posolić i zostawić na dnie salaterki.
WYKONANIE:
  1. Do niedużego rondla wlać na dno ok. 3/4 szklanki wody, osolić, dodać odrobinę cukru - przykryć. Pogotować parę minut do lekkiego zmiękczenia. Odcedzić i od razu wsypać na posiekaną cebulę - nie mieszać od razu, zostawić żeby zaparzyła się cebula. 
  2. Sałatkę skropić sokiem z cytryny, dodać oliwkę albo jogurt - wymieszać. Posypać natką z pietruszki, sezamem. Podawać jeszcze ciepłą lub zimną.
SMACZNEGO!
























11 lutego 2016

Sezamkowe serduszka


Tak lubię sezamki - upragnione smaki i prawie niedostępne za czasów  mojego dzieciństwa. O kupnie sezamek można było pomarzyć, a o kupnie ziarna nawet się  nie słyszało. Nie robiłam do tej pory w domu - nie sądziłam, że robi się je błyskawicznie - pół godziny i gotowe. Na dodatek są nadspodziewanie kruche - lepsze niż ze sklepu.

SKŁADNIKI:

160 g ziaren białego sezamu
90 g miodu
150 g cukru pudru

PRZYGOTOWANIE:
  • Z masą, po zdjęciu z ognia trzeba błyskawicznie pracować, dlatego ważne jest przygotowanie niezbędnych rzeczy. Ładnie odchodzi od silikonu nawet po zastygnięciu - wskazane łopatki silikonowe.
  • Przygotować 2 kawałki foli, lub maty (stolnice) silikonowe.
  • Miejsce do wycinania lub krojenia sezamek - nie robić tego na silikonie, żeby nie poprzecinać go -  np. stolnica, deska, wyłożona kawałkiem folii.
  • Foremki, albo ostry nóż i ew. młotek*
WYKONANIE:
  1. Ziarna sezamu rozłożyć na blasze i wstawić do piekarnika nagrzanego do 160º C - prażyć 8 - 10 minut.
  2. Jednocześnie nastawić w rondelku miód i cukier - podgrzewać na niedużym ogniu do osiągnięcia temperatury 160º C- jest to stan karmelizowania**.
  3. Od razu wsypać ziarna sezamu - szybko wymieszać i wyłożyć na przygotowaną folię, przykryć drugą - szybko rozwałkować*** , przenieść na stolnicę i wycinać.
*może to śmieszne, albo znajdziecie lepszy sposób. Masa szybko po rozwałkowaniu staje się twarda - nie jest jak ciasto w które łatwo wbić foremkę, tylko zlepek nasion w karmelu. Ja po przyłożeniu foremki nie mogłam uciąć nią tej masy, natomiast stuknęłam w kilku miejscach foremki młotkiem i pięknie się odcinało.
**Jeśli nie używacie termometru, jak cukier zacznie brązowieć - trzeba zmniejszyć ogień i podgrzewać jeszcze ok. 4-5 min (wygląda na brązowy, a jak się rozwałkuje z sezamem jest złoty)
*** w pierwszym momencie klei się nawet do silikonu, ale szybko traci ciepło i bardzo łatwo go usunąć.

SMACZNEGO!




4 lutego 2016

Kremówka




W moim regionie częściej w cukierniach można było kupić napoleonki, a kremówki jakie jadłam to raczej było na wyjazdach. Te co jadłam nie zachwycały mnie smakiem, z tego względu przez długi czas raczej ich unikałam. Chęć spróbowania ich po latach spowodowany był rozgłosem kremówek wadowickich. Ta może nie jest kremówką wadowicką - nie jadłam więc nie mam porównania, ale jest wystarczająco dobra by ją robić częściej. Ze względu na tak dużą ilość kremu - jego konsystencja i smak  musi być wyjątkowa. Ten krem jest z dodatkiem alkoholu, nie za słodki, nie za tłusty i o odpowiedniej konsystencji. Nie mniej ważnym elementem jest dobre i  dobrze wypieczone ciasto francuskie - wg mnie może ubiegać się o miano jednej z najlepszych kremówek.

SKŁADNIKI: wielkość formy 21 x 32

ok. 600 g ciasta francuskiego - może być gotowe, ja robiłam wg przepisu na moim blogu

krem:
500 ml mleka
nasionka z 1/2 laski wanilii
150 g (3/4 szklanki) cukru
5 żółtek
budyń waniliowy na 3/4 l mleka
3 łyżki masła

500 ml śmietany kremówki
2 łyżki żelatyny
1/3 szklanki wody
3 łyżki alkoholu (dałam ajerkoniak) 

cukier puder - do posypania

PRZYGOTOWANIE:
  • Ciasto: rozwałkować 2 x na wielkość formy, kroić ostrym nożem, żeby nie zgniatać bardzo brzegów. Najlepiej wykorzystywać ścinki ciasta nie zagniatając ich razem, bo tracą swe listkujące się właściwości. Mój dolny płat ciasta jest z niezlepionych kawałków.
  • Formę natłuścić i spłukać, albo spryskać wodą - wyłożyć ciastem dwie formy. Wstawić jeszcze przed pieczeniem w chłodne miejsce - do schłodzenia przynajmniej na ok. 15 min.
  • Rozgrzać piekarnik do 220º C. Piec do zrumienienia - dobrze wypiec na mocno złoty kolor. 
  • Budyń: z podanej ilości mleka odlać ok. 3/4 szklanki, wymieszać w nim żółtka i budyń. Resztę mleka postawić na ogień, dodać wanilię, cukier, zagotować - do gotującego dodać rozbełtany budyń, masło - zagotować. Zdjąć z ognia, przykryć do powierzchni budyniu folię spożywczą - żeby nie zrobił się kożuch - zostawić do wystudzenia do temperatury pokojowej.
  • Śmietanę: mocno schłodzić, żelatynę zalać wodą - zostawić do napęcznienia.
WYKONANIE:
  1. Żelatynę rozpuścić wstawiając do naczynia z wrzątkiem. Lekko przestudzić*
  2. Krem: śmietanę ubić na sztywno, dodać 2 łyżki do żelatyny - od razu dodać do śmietany i razem ubić. Połączyć od razu delikatnie z budyniem i alkoholem.
  3. Ułożyć brzydszy płat upieczonego ciasta na tacy, rozłożyć na nim cały krem. Drugi płat ciasta najlepiej pokroić na 12 prostokątów i ułożyć na wierzchu jeden obok drugiego.
  4. Posypać cukrem pudrem.
* Najlepiej studzić razem z tym naczyniem, co był wrzątek, żeby nie zaczęła raptownie tężeć.

SMACZNEGO!













2 lutego 2016

Greckie pączki kładzione łyżką


Są to chyba najszybsze w przygotowaniu pączki - najlepsze świeżo usmażone. Bez nadzienia, ale polane syropem z miodu i cukru, w oryginale posypane pistacjami. Można posypać wiórkami kokosowymi, czy skórką pomarańczową, albo zrezygnować z posypki. Ciasto zawiera znikomą ilość cukru i jak ktoś unika cukru, może polać samym miodem, a świeże smaczne nawet nie słodkie. Najwygodniej dla mnie i najlepiej dla struktury ciasta drożdżowego - jest wyrobienie go poprzedniego dnia i zostawienie do wyrastania w lodówce.  Na drugi dzień,  w stosownym do tego momencie łyżką maczaną w tłuszczu wykładamy je na rozgrzany tłuszcz, w tym samym czasie ugotujemy syrop - i gotowe. 

SKŁADNIKI: ok. 40 sztuk
ciasto:
450 g mąki
30 g drożdży
2 łyżeczki cukru
250 ml mleka pól na pól z wodą - letnie
1 jajo
1/4 łyżeczki soli
skórka otarta z 1 cytryny

polewa:
100 g cukru
80 ml miodu
125 ml wody
1 łyżka soku cytrynowego

pistacje, wiórki kokosowe, skórka z pomarańczy - opcjonalnie do posypania
olej do smażenia

PRZYGOTOWANIE: 
  • Mąkę przesiać do miski, zrobić w środku dołek - pokruszyć do niego drożdże, dodać cukier, wlać trochę mleka i zamieszać ostrożnie, żeby mleko nie rozlało się na boki. Oprószyć mąką i pozostawić pod przykryciem na parę minut, aż drożdże zaczną pracować (na drożdżach popęka mąka).
  • Roztrzepać jajko z solą, dodać skórkę z cytryny - dodać do mąki. Wymieszać wszystko i wyrabiać dość długo, a najlepiej w malakserze, czy urządzeniu do wypieku chleba. 
  • Jeśli chcemy smażyć tego samego dnia: ciasto przykryć i odstawić w cieple do wyrośnięcia. 
  • Ale można ciasto umieścić w dużo większej misce, owinąć folią spożywczą i wstawić do lodówki - do następnego dnia, do czasu, aż znajdziemy czas na smażenie. Ciasto w lodówce rośnie i to wcale nie tak wolno - warto zwrócić uwagę i w razie potrzeby zamieszać łyżką, żeby wypuścić z niego powietrze*. 
WYKONANIE:
  1. Ciasto, które było w lodówce, wyjąć wcześniej, zamieszać i zostawić na ok. 1 godzinę żeby   trochę się zagrzało. 
  2. Ciasto, które zostało w temperaturze pokojowej, zamieszać.
  3. W rondelku o niedużej średnicy (wtedy nie musimy wlewać dużo tłuszczu) na małym ogniu podgrzać olej, najlepiej zmierzyć termometrem - do temperatury ok 180º C. 
  4. Łyżkę maczać najpierw w tłuszczu i nabierać nią ciasto - wykładać od razu na gorący tłuszcz - smażyć na złoty kolor. Wysmażyć wszystkie pączki.
  5. W trakcie smażenia pączków nastawić polewę: składniki na polewę umieścić w rondlu, podgrzewać do rozpuszczenia cukru, mieszając od czasu do czasu. Gotować jeszcze ok. 5 min. Syrop musi być gęsty, żeby oblepiał łyżkę. Zdjąć z ognia, może lekko ostygnąć - będzie gęściejszy.
  6. Posiekać pistacje. Maczać pędzel w polewie, smarować pączki i od razu posypywać pistacjami, żeby przykleiły się do polewy.
* Zawsze przykrywałam folią spożywczą, przyklejoną szczelnie do miski i mimo, że dużo rosło nie kipiało mi. Tym razem przykryłam plastikową przykrywką od miski i ciasto ją podniosło i trochę wyleciało.

SMACZNEGO!


Źródło: "Pieczenie ciast przyjemne jak nigdy dotąd" Christian Teubner, Annette Wolter  - z niewielkimi zmianami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...